nothing.

be or not to be
śmieszne. Słowa nie powinny ranić. Ranią podwójnie, jak sztylet bez rękojeści.

śmieszne. Słowa nie powinny ranić. Ranią podwójnie, jak sztylet bez rękojeści.

Idziemy.Odwracamy się i wszystko jest inne. Tego co było przed nami już nie ma. Wszystko się zmieniło. Otoczenie okazuje się całkiem nowe, może ładniejsze ale wolałeś stare. Możesz się zatrzymać ale to chyba nie ma sensu, przecież i tak wszyscy idą. Już nie dasz rady zawrócić bo pcha Cię tłum. A tłum jest silniejszy i choćbyś chciał nie dasz rady. Jesteś bezsilny. Wybacz .

Idziemy.
Odwracamy się i wszystko jest inne.
 Tego co było przed nami już nie ma. Wszystko się zmieniło.
 Otoczenie okazuje się całkiem nowe, może ładniejsze ale wolałeś stare.
 Możesz się zatrzymać ale to chyba nie ma sensu, przecież i tak wszyscy idą.
Już nie dasz rady zawrócić bo pcha Cię tłum.
A tłum jest silniejszy i choćbyś chciał nie dasz rady.
Jesteś bezsilny. Wybacz .

Bieda to nie stan konta.
Bieda to stan umysłu.

Bieda to nie stan konta.

Bieda to stan umysłu.

Chciałbym życ z klasą 7dni w tygodniu, no może 6. Chodzić nad ludźmi. Być przez nich wielbiony jednocześnie nimi gardzić. Wybierać tylko nie liczne jednostki do kochania.Nosić dumnie białą koszulę brudną nie od krwi lecz dobrego wina. Palić najbardziej wyselekcjonowany tytoń lub nie palić w ogóle. Budzić pożądanie i zazdrość. Siedzieć na najwyższym stopniu schodów nie pełniąc żadnych obowiązków, jedynie narzucić swoje zdanie mając na to ochotę.Jednak łapiąc złotą rybkę zamiast żądać tych rzeczy wrzucam ją do garnka z wrzątkiem.Nie miał dumy. W końcu skąd miał ją wynieść?Poszedł dalej.

Chciałbym życ z klasą 7dni w tygodniu, no może 6. Chodzić nad ludźmi.
Być przez nich wielbiony jednocześnie nimi gardzić. Wybierać tylko nie liczne jednostki do kochania.
Nosić dumnie białą koszulę brudną nie od krwi lecz dobrego wina. Palić najbardziej wyselekcjonowany tytoń lub nie palić w ogóle.
 Budzić pożądanie i zazdrość. Siedzieć na najwyższym stopniu schodów nie pełniąc żadnych obowiązków, jedynie narzucić swoje zdanie mając na to ochotę.

Jednak łapiąc złotą rybkę zamiast żądać tych rzeczy wrzucam ją do garnka z wrzątkiem.
Nie miał dumy. W końcu skąd miał ją wynieść?

Poszedł dalej.

Czym jest człowiek? Odpowiem Ci. Mięsną powłoką okalającą słowa i uczucia.

Czym jest człowiek? Odpowiem Ci. Mięsną powłoką okalającą słowa i uczucia.

Było ciemno. Lekki powiew wiatru drażnił mą skorę mimo że już dawno umarła.Czułem się dziwnie.
 Może to uczucie to tak zwana nirwana ,podobno lepsza niz orgazm? nie wiem. 

Krzyknąłem , cicho  :
- Mamo?
Bałem się że obudzę śpiące juz dawno drzewa .
 Krzyk, a raczej stęknięcie odbijało sie od zimnych kałuż tworząc krystaliczne echo. Nie było nikogo.
 Cisza była zbawienna dla pochowanych żyjątek. Czuję przypływ ciepła. Jest mi dobrze, odpocznę.
 Zamykam oczy, widzę. Ciepło wyłaniające się z okna na drugim piętrze. Za daleko. Światło gaśnie, czuję że sie osuwam. To nic.
 Przez atomową sekundę myślę o odradzającym się feniksie. Dobra noc.

Było ciemno. Lekki powiew wiatru drażnił mą skorę mimo że już dawno umarła.Czułem się dziwnie.

 Może to uczucie to tak zwana nirwana ,podobno lepsza niz orgazm? nie wiem. 

Krzyknąłem , cicho  :

- Mamo?

Bałem się że obudzę śpiące juz dawno drzewa .

 Krzyk, a raczej stęknięcie odbijało sie od zimnych kałuż tworząc krystaliczne echo. Nie było nikogo.

 Cisza była zbawienna dla pochowanych żyjątek. Czuję przypływ ciepła. Jest mi dobrze, odpocznę.

 Zamykam oczy, widzę. Ciepło wyłaniające się z okna na drugim piętrze. Za daleko. Światło gaśnie, czuję że sie osuwam. To nic.

 Przez atomową sekundę myślę o odradzającym się feniksie. Dobra noc.

     szkoda że lubimy ładnych ludzi, Ci brzydcy są zazwyczaj bardziej wartościowi

impreza.koncert.bal.
Jesteś tam? Widzę. Nie znikasz z oczu niczym zabłąkany szczeniak przed sklepem mięsnym. Nie wiesz za bardzo po co?
 Stoisz,bawisz się,tańczysz,pijesz i tak w kółko. Dodatkowo uśmiechasz się za każdym razem tak jakby był to Twój najwspanialszy dzień w życiu. Po co to wszystko?
 przyjąłeś stereotypy uszczęśliwiania. 
Zastanawiałeś się czy aby to na pewno to? Nie miałeś czasu. Rozumiem, zabawiałeś się z najlepszymi przyjaciółmi zmieniającymi się raz na sezon. Zgodnie z trendami mody.
 Zasypiasz.
Otwierasz oczy. Gdzie Ci przyjaciele? na parkiecie ich nie ma, w kuchni też nie. Na balkonie? Pudło. Zadzwoń do najlepszego. Ale który to? Przewracasz się w zimnym łóżku szukająć ciepła. Nie masz nawet kota.
zjadasz śniadanie. Umierasz.
Pomyliły Ci się życia.

impreza.koncert.bal.

Jesteś tam? Widzę. Nie znikasz z oczu niczym zabłąkany szczeniak przed sklepem mięsnym. Nie wiesz za bardzo po co?

 Stoisz,bawisz się,tańczysz,pijesz i tak w kółko. Dodatkowo uśmiechasz się za każdym razem tak jakby był to Twój najwspanialszy dzień w życiu. Po co to wszystko?

 przyjąłeś stereotypy uszczęśliwiania. 

Zastanawiałeś się czy aby to na pewno to? Nie miałeś czasu. Rozumiem, zabawiałeś się z najlepszymi przyjaciółmi zmieniającymi się raz na sezon. Zgodnie z trendami mody.

 Zasypiasz.

Otwierasz oczy. Gdzie Ci przyjaciele? na parkiecie ich nie ma, w kuchni też nie. Na balkonie? Pudło. Zadzwoń do najlepszego. Ale który to? Przewracasz się w zimnym łóżku szukająć ciepła. Nie masz nawet kota.

zjadasz śniadanie. Umierasz.

Pomyliły Ci się życia.

raz na jakiś czas potrzebujemy kogoś kto powie nam ze zrobiliśmy dobrze mimo ze popełnilismy błąd.

raz na jakiś czas potrzebujemy kogoś kto powie nam ze zrobiliśmy dobrze mimo ze popełnilismy błąd.

pani artystko.
Czemu jesteś idealna? Imponujesz mi.
Ideał nie może należeć do nikogo. Jesteś i odchodzisz w tej samej chwili.
Jesteś wolna. Latasz jak orzeł mimo tego że Twoje skrzydła są tylko martwą ozdobą ciała. Ich sens tkwi w Twojej duszy,
I mam nadzieję że jeszczę Cię posiadę, że weźmiesz w ramiona i polecimy gdzieś daleko…z dala od szarej rzeczywistości do której musimy wracać żeby nie zbzikować. Tu musimy uważać. Nie możemy się do siebie uśmiechać w ten sam sposób jak poza granicami rzeczywistości. O losie tylko te podróże trzymają mnie przy życiu.
Złamalem zasady gry, nie mogę przestać o Tobie myśleś. Nękasz nawet w snach. Chowam uczucia głęboko w kieszeń. Tylko że jest ich tak dużo, wiesz? A jak wypadną. Zgubię je wraz z rozumem.
Nie pojmuję.. Przecież należę do tych dobrych, może aż za bardzo dobrych…

pani artystko.

Czemu jesteś idealna? Imponujesz mi.

Ideał nie może należeć do nikogo. Jesteś i odchodzisz w tej samej chwili.

Jesteś wolna. Latasz jak orzeł mimo tego że Twoje skrzydła są tylko martwą ozdobą ciała. Ich sens tkwi w Twojej duszy,

I mam nadzieję że jeszczę Cię posiadę, że weźmiesz w ramiona i polecimy gdzieś daleko…z dala od szarej rzeczywistości do której musimy wracać żeby nie zbzikować. Tu musimy uważać. Nie możemy się do siebie uśmiechać w ten sam sposób jak poza granicami rzeczywistości. O losie tylko te podróże trzymają mnie przy życiu.

Złamalem zasady gry, nie mogę przestać o Tobie myśleś. Nękasz nawet w snach. Chowam uczucia głęboko w kieszeń. Tylko że jest ich tak dużo, wiesz? A jak wypadną. Zgubię je wraz z rozumem.

Nie pojmuję.. Przecież należę do tych dobrych, może aż za bardzo dobrych…

Ciśnienie wybałusza mi oczy na wierzch . Nie produkują już zbędnego płynu, chyba myślą że nie warto. A szkoda bo płyn wpływa na organizm oczyszczająco, a ten specjalny uspokaja też duszę. Znów układam bajki o tym jak potoczy się życie. Mimo miliona tomów nie wiem jak będzie. W tej całej mnogości nie jest łatwo się odnaleźć. Gubię wątek w połowie strony. Los i tak zdecyduje o wszystkim, po co więc mnie tak męczy? Lubuję się w szerokich uśmiechach które ostatnio osiągam tylko przy pomocy wybranych osób lub specjalnych płynów odurzających. Będzie dobrze.

Ciśnienie wybałusza mi oczy na wierzch . Nie produkują już zbędnego płynu, chyba myślą że nie warto. A szkoda bo płyn wpływa na organizm oczyszczająco, a ten specjalny uspokaja też duszę. Znów układam bajki o tym jak potoczy się życie. Mimo miliona tomów nie wiem jak będzie. W tej całej mnogości nie jest łatwo się odnaleźć. Gubię wątek w połowie strony. Los i tak zdecyduje o wszystkim, po co więc mnie tak męczy? Lubuję się w szerokich uśmiechach które ostatnio osiągam tylko przy pomocy wybranych osób lub specjalnych płynów odurzających. Będzie dobrze.


Krztuszę się nabytym genetycznie kompleksem .
Pragnienie to coś do czego dążymy ale prawdopodobnie gdy będziemy już blisko celu zmieni on swą niematerialną postać . Zazwyczaj wybieramy miłość lub bogactwo.
Szukam tego i tego .
Jestem ślepcem czy nie jestem jeszcze na to gotowy ? Coraz bardziej brakuje mi oprawianych w złote ramy czułości .
Czemu już nie mogę ze spokojem jadać śniadań u Tiffanego i nadal żyć w swoich urojeniach ?
Miłości poniekąd nie szukam. I tak nie mógłbym jej utrzymać a wyrzuty zraniłyby serce jej jak i moje.
Nie mam wyboru. Nadal gram rolę szczęśliwej maskotki z radością wysysającej kieszenie obcych. 
Depczę swoją godność lecz złote napoje ratują wizerunek radości.
Żywię się tym co wypadnie z osoby którą zdepczę aby wyrównać między nami poziom.
Więc … czekam dalej , czekam na czas kiedy będę gotów zanleźć diamentowy klucz i otworzyć zamknięte w zakamarkach zaginione części duszy .

Krztuszę się nabytym genetycznie kompleksem .

Pragnienie to coś do czego dążymy ale prawdopodobnie gdy będziemy już blisko celu zmieni on swą niematerialną postać . Zazwyczaj wybieramy miłość lub bogactwo.

Szukam tego i tego .

Jestem ślepcem czy nie jestem jeszcze na to gotowy ? Coraz bardziej brakuje mi oprawianych w złote ramy czułości .

Czemu już nie mogę ze spokojem jadać śniadań u Tiffanego i nadal żyć w swoich urojeniach ?

Miłości poniekąd nie szukam. I tak nie mógłbym jej utrzymać a wyrzuty zraniłyby serce jej jak i moje.

Nie mam wyboru. Nadal gram rolę szczęśliwej maskotki z radością wysysającej kieszenie obcych. 

Depczę swoją godność lecz złote napoje ratują wizerunek radości.

Żywię się tym co wypadnie z osoby którą zdepczę aby wyrównać między nami poziom.

Więc … czekam dalej , czekam na czas kiedy będę gotów zanleźć diamentowy klucz i otworzyć zamknięte w zakamarkach zaginione części duszy .

Tworzę układankę która i tak jest błahym obrazem tego co mogę zobaczyć. I po co? I tak ktoś ją zburzy i schowa do pudełka. Może nawet wyrzuci. Pozostaną tylko pojedyncze elementy. Warto dla nich tracić czas? W sumie i tak nie mam co robić. Po co tu jestem? Może wolałbym lewitować jako coś niematerialnego. Nie znam niczego poza układanką. Możliwe że nie pamiętam. Może kiedyś już ją ułożyłem. W tym wszystkim najgorsze jest to że wystarczy że zgubię chociaż jeden element, o co nie trudno i układanki nie będzie. A nawet jak powstanie to i tak nie będzie miała sensu. Chwieję się na nogach niczym ćma zamroczona światłem i wystarczy jedna mała rzecz abym się potknął.

Części są rozdane po równo dla każdego. W tym że każdy ma całkowicie inne elementy… nie lepiej byłoby wyeliminować kilku graczy i ułożyć całość? Chyba tak. Więc czemu jest tak jak jest? Pomóż mi to zrozumieć i wyciągnij mnie z tej ciemnej nicości.